Zapalenie ucha po pływaniu to dość powszechne zjawisko. Jak to zazwyczaj się odbywa? Miało być idealnie. Woda, relaks, kilka efektownych skoków do basenu (albo przynajmniej bardzo ambitna próba). Tymczasem kilka dni później zamiast szumu fal słyszysz dziwne bulgotanie w uchu. A do tego dochodzi ból. I nagle okazuje się, że wspomnienie odpoczynku to nic przyjemnego, tylko zapalenie ucha po pływaniu.
Brzmi znajomo? Spokojnie, jak powiedzieliśmy, nie jesteś jedyny. To bardzo częsta dolegliwość, zwłaszcza w tym sezonie. Co więcej, wbrew pozorom, nie dotyczy wyłącznie dzieci. Dorośli również potrafią „wyhodować” w uchu nieproszony problem.
Czym właściwie jest zapalenie ucha po pływaniu?
Najczęściej chodzi o zapalenie ucha zewnętrznego, potocznie nazywane „uchem pływaka”. Dochodzi do niego wtedy, gdy w przewodzie słuchowym zalega woda. A ponieważ wilgoć to idealne środowisko dla bakterii i grzybów, infekcja ma ułatwione zadanie.
Co istotne, woda sama w sobie nie jest winowajcą. Problem zaczyna się wtedy, gdy dochodzi do mikrourazów skóry w przewodzie słuchowym. Może się to zdarzyć na przykład w wyniku intensywnego czyszczenia patyczkami kosmetycznymi. Innymi słowy, próbując „pomóc”, często pogarszamy sytuację.

Objawy, czyli kiedy ucho mówi „Huston, mamy problem”
Objawy mogą pojawić się nawet kilka dni po kąpieli. Najczęściej są to:
- ból ucha nasilający się przy dotyku,
- uczucie zatkania,
- świąd w przewodzie słuchowym,
- obrzęk i zaczerwienienie,
- czasem wyciek wydzieliny.
Co więcej, w niektórych przypadkach ból może promieniować do żuchwy lub szyi. I wtedy nawet zwykłe żucie kanapki staje się mało przyjemną przygodą.
Dlaczego zapalenie ucha po pływaniu pojawia się właśnie teraz?
To dość proste. Aby znaleźć przyjemny relaks częściej korzystamy z basenów. A im więcej kąpieli, tym większe ryzyko zalegania wody w uchu. Dodatkowo wysoka temperatura w pomieszczeniach sprzyja namnażaniu drobnoustrojów.
Co więcej, chlorowana woda basenowa może podrażniać delikatną skórę przewodu słuchowego. W efekcie naturalna bariera ochronna zostaje osłabiona, a bakterie mają łatwiejszy dostęp do tkanek.
Czego absolutnie nie robić?
Tutaj lista jest krótka, ale bardzo ważna.
- Po pierwsze: nie wkładaj do ucha patyczków, spinek, ręczników ani „magicznych domowych wynalazków”.
- Po drugie: nie zakraplaj do ucha przypadkowych preparatów bez konsultacji z lekarzem.
- Po trzecie: nie ignoruj bólu, jeśli utrzymuje się dłużej niż 1–2 dni.
Zapalenie ucha po pływaniu nie przejdzie samo. A nieleczona infekcja może się nasilić i stać się znacznie bardziej uciążliwa.
Leczenie, czyli jak wrócić do świata bez bulgotania
W większości przypadków lekarz przepisuje krople do uszu o działaniu przeciwbakteryjnym lub przeciwgrzybiczym. Czasem konieczne jest także zastosowanie leków przeciwzapalnych.
Ponadto podczas leczenia należy unikać moczenia ucha. Oznacza to przerwę od basenu. Wiemy, to brzmi jak kara. Jednak w praktyce kilka dni spokojnej aktywności w zamian jest znacznie lepsze niż przedłużająca się infekcja.

Jak zapobiegać zapaleniu ucha po pływaniu?
Na szczęście można zmniejszyć ryzyko. Warto:
- dokładnie osuszać uszy po kąpieli (delikatnie, bez wkładania niczego do środka),
- przechylać głowę, aby umożliwić wypłynięcie wody,
- stosować specjalne zatyczki do pływania,
- unikać nadmiernego czyszczenia przewodu słuchowego.
Co więcej, jeśli masz skłonność do infekcji, warto skonsultować się z lekarzem w sprawie profilaktycznych preparatów zakwaszających przewód słuchowy.
Kiedy koniecznie trzeba pójść do lekarza?
Oczywiście najlepiej byłoby udać się do specjalisty niezwłocznie, aby nie czekać na niefortunny rozwój wydarzeń. Natomiast bezwzględnie należy zgłosić się na konsultację, gdy:
- ból jest silny i narasta,
- pojawia się gorączka,
- występuje obfity wyciek z ucha,
- pogarsza się słuch.
W takich sytuacjach bez szybkiej reakcji narażasz się na konsekwencje w postaci powikłań.
Ok, pluskanie w wodzie to przyjemność, ale rozsądek to podstawa
Podsumowując, zapalenie ucha po pływaniu to częsta, ale na szczęście zwykle łatwa do wyleczenia dolegliwość. Wystarczy odrobina czujności i zdrowego rozsądku, aby basenowe szaleństwo nie zakończyło się bólem. Bo choć skok na główkę do basenu może być spektakularny, to jednak jeszcze bardziej triumfalne jest uczucie, kiedy po prostu nic nie boli. I tej zasady właśnie warto się trzymać.